M31 Galaktyka Andromedy

W ostatni weekend nareszcie dopisała, kapryśna ostatnimi czasy, pogoda i doszła do skutku moja pierwsza sesja astrofotografii obiektu DSO. Pomimo tego, że nie raz już fotografowałem planety, fotografia obiektów głębokiego nieba to zupełnie inna para kaloszy.

Już przed wyjazdem czułem lekkie podekscytowanie i zdenerwowanie, czy wszystko się uda, czy po raz kolejny wrócę do domu z niczym. Tak, już wielokrotnie mgła lub chmury skutecznie pokrzyżowały mi plany. Cały czas zadawałem sobie pytania: „Czy uda mi się ustawić na polarną?”, „Czy zdążę zrobić flaty? Jak to w ogóle dobrze zrobić?”, „Czy montaż na pewno dobrze działa po moich przeróbkach?” itd. Dodatkowo, poddenerwowałem się tym, że nie mogłem zdecydować się na miejsce do rozłożenia sprzętu. W końcu wybrałem mało uczęszczaną, polną drogę między polami.

Mój zestaw, który kompletowałem już kilka miesięcy na tamtą noc, wyglądał następująco:

  • EQ3-2 z napędem na 2 osie z wymienionymi podkładkami i nowym smarem na stalowych nogach
  • SW 80/400, do obejm dokręcony dovetail Vixena
  • Canon 450D niemodyfikowany -> Canon -> T2 -> przedłużka do 80/400
  • Wężyk spustowy Aputure TR1C

Zbieranie materiału

Ze względu na czas (Słońce schodziło co raz niżej), przed dokładnym ustawieniem montażu postanowiłem wykonać flaty. Ustawiłem ostrość na nieskończoność (tak samo jak przy docelowej astrofotografii), przy pomocy maski Bahtinova. Włączyłem widok histogramu i skierowałem aparat na niezachmurzoną część nieba, po przeciwnej stronie do zachodzącego Słońca. Przełączyłem się w tryb Tv (time variable) i starałem się ustawić tak, aby histogram był dokładnie w połowie osi.

Przykładowy flat

Przykładowy flat

Histogram, flat

Histogram, flat

Szczerze mówiąc, prawdopodobnie, powinienem „przesunąć” histogram jeszcze bardziej w prawo, niestety było już za ciemno. Zrobiłem w takim ustawieniu 35 klatek. Następnie, naturalnie przyszedł czas na biasy. Tym razem, założyłem pokrywę na teleskop i ustawiłem czas na najniższy możliwy, czyli 1/4000s i ponownie wykonałem 35 klatek.

Przykładowy bias

Przykładowy bias

W tym momencie zaczęły się schody, (tak jak myślałem) przy ustawieniu na polarną. Raz, że lunetka jest pod takim kątem, że inaczej niż przechylając nienaturalne szyję, nie da się do niej zajrzeć, a dwa, że widok jest dla mnie skrajnie nieczytelny. Gimnastykując się niemiłosiernie, udało mi się po około godzinie, w końcu ustawić montaż tak, aby patrzył na polarną. Przy pomocy aplikacji PolarFinder, dokonałem dokładnego ustawienia. Warto było zainwestować trochę czasu w wykonanie podświetlania do lunetki z pudełka od kliszy, na podstawie artykułu Podświetlenie lunetki biegunowej za 5 zł. Jest to po prostu pudełko po kliszy z trzema diodami LED. Bardzo proste rozwiązanie, ale jednocześnie bardzo efektywne.

Podświetlenie lunetki biegunowej

Podświetlenie lunetki biegunowej z pudełka po kliszy

Początkowo pomysłem na pierwszą astrofotografię, była Mgławica Hantle M27. Po przemyśleniu sprawy (ogniskowa, efektowność) już na miejscu, zdecydowałem się zmienić zdanie. Wybrałem obiekt do którego mam ogromny sentyment. Była to pierwsza rzecz, którą zobaczyłem lornetką na początku swojej przygody z astronomią. Pamiętam do dziś, jak ogromne wywarła na mnie wrażenie. Pomyślałem, że właśnie teraz, patrzę na coś tak wspaniałego i że wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że kosmos jest na wyciągnięcie ręki. Tym obiektem była, przepiękna Galaktyka Andromedy M31.

W końcu przyszedł czas na zbieranie materiału głównego. Już na początku, wiedziałem, że zrobiłem ogromny błąd. Nie zabrałem ze sobą szukacza optycznego. Ze względu na niewielką wadę wzroku, ani star pointerem ani laserem nie jestem w stanie dokładnie wycelować w obiekt. Nie zabrałem, też żadnego okularu, więc jedynym wyjściem było naświetlanie przez kilka sekund, po każdej zmianie pozycji. Męczyłem się dość długo zanim ustawiłem kadr (swoją drogą bardzo słaby). Kiedy już byłe pewien, że mam Andromedę w kadrze, rozpocząłem zbieranie lightów. Ustawiłem ISO na 800 (przy max. 1600 mojego aparatu, szumy byłyby już zbyt duże), na wężyku spustowym, wprowadziłem 35 klatek, 60 sekund każda z odstępami co 5 sekund. Przyszedł czas na wypicie herbaty w ciepłym samochodzie 🙂 Darki zbierałem tuż po light’ach. Założyłem dekiel na teleskop i powtórzyłem ustawienia z tą różnicą, że wykonałem 15 klatek zamiast 35.

Surowa klatka, 60s, M31

Surowa klatka, 60s, M31

Obróbka

Stacki wykonałem w darmowym programie DeepSkyStacker. Sam program, jest bardzo intuicyjny, ale nie odkryłem, jeszcze nawet 10% jego możliwości. Ustawienia wybrałem, „na oko” 😉 i wrzuciłem do niego wszystkie klatki opisane wyżej.

Na tak przygotowanym stacku, wykonałem większość operacji opisanych w poradniku Astrophotography Image Processing in Photoshop. Jak można wywnioskować z tytułu, głównym narzędziem do obróbki był program Adobe Photoshop CC. Efekt, który najbardziej chciałem usunąć, był ten związany z aberracją. Objawiający się fioletowymi obwódkami wokół gwiazd:

Fragment z widoczna aberracja

Fragment z widoczna aberracja

Z pomocą przyszedłe zestaw akcji do Photoshopa Astronomy Tools Actions Set i opcja Reduce Small Blue/Violet Halos. Po zastosowaniu tej akcji, aberracja została bardzo dobrze zamaskowana:

Fragment z usuniętą aberracją

Fragment z usuniętą aberracją

Efekt końcowy, jak na moje pierwsze podejście, jest dla mnie bardzo zadowalający. Widoczna w prawym rogu koma, może zostać sprytnie usunięta, jeżeli następnym razem wybiorę lepszy kadr 🙂

Efekt końcowy, Andromeda M31

Efekt końcowy, Andromeda M31