W poprzednią sobotę przeczuwałem, że nadarzy się okazja, aby zobaczyć coś pięknego. To niestety nie była wymarzona pogoda na obserwacje. Cały dzień na niebie widać było jedynie chmury, a co jakiś czas padał lekki deszcz. Jednym słowem pogoda iście barowa. Dopiero około godziny 17:00, kiedy Słońce powoli zachodziło za horyzont zapaliła, się iskierka nadziei. Długo nie czekając pobiegłem zapakować sprzęt i pojechałem rozstawić teleskop, aby się wychłodził. Ustawiłem montaż i szukacz i cierpliwie czekałem. Teleskop zaczął wyrównywać temperaturę z otoczeniem, a Słońce prawie całkowicie schowało się za horyzont.

Obserwacje Wenus

Bez zbędnej zabawy od razu powiększenie 150x i pierwsze spojrzenie na Wenus. Widok był niesamowity! Bardzo wąski sierp, piękna faza Wenus w całej okazałości. Niestety widać było, że teleskop jeszcze nie jest wychłodzony, więc wykorzystałem ten czas na studiowanie ciekawostek o tej planecie. Dowiedziałem się m.in., że jest to jedyna planeta w Układzie Słonecznym, która kręci się w odwrotnym kierunku. Może w końcu uda się zbudować łazik, aby lepiej poznać bliźniaczkę Ziemi?

Odczekałem do ostaniej możliwej chwili obserwacji i spojrzałem jeszcze raz, ale tym razem już bez widocznego falowania powietrza. Cóż więcej napisać, nie mogłem oderwać wzroku. Myślę, że to jedna z planet, do której będę miał ogromny sentyment.

Obserwacje Jowisza

Na Jowisza musiałem zaczekać dość długo, do godziny 23:00. Nie mam mu tego za złe, w końcu to król. Zostawiłem teleskop na lekkim mrozie, około -1 stopnia Celsjusza. Po powrocie ustawienie nie mogło odbyć się bez rękawiczek. Większość elementów pokrywała woda lub cienka warstwa lodu. Odrośnik został kompletnie poturbowany podczas transportu (będę musiał wykorzystać coś mocniejszego niż pianka pod akwarium), więc musiałem działać szybko.

Skierowałem teleskop na południowy wschód i sprawnie nakierowałem go na mój cel. Tak samo jak w przypadku Wenus wykorzystałem najmniejszy okular jaki posiadam. Chwila ustawiania ostrości i jest! Piękny gazowy olbrzym w towarzystwie czterech księżyców galileuszowych. Można było bez problemu dojrzeć wewnętrzne pasy. W wyobraźni nakładałem sobie na niego Ziemię dla porównania wielkości, zachwycając się majestatycznością tej niedoszłej gwiazdy. Jestem jedynie zawiedziony, że nie udało mi się dostrzec Wielkiej Czerwonej Plamy. Jest to stały antycyklon wielkością porównywalny do rozmiarów Ziemi. Na razie nie jestem pewien, czy zabrakło mi powiększenia, apertury, filtru czy wszystkiego na raz.

Symulacja obserwacji Jowisza i 4 księżyców galileuszowych

Symulacja z programu Stellarium

Sprzęt

Na obserwacje zabrałem Maka 127 na montażu EQ3-2 i trzy okulary Ortho 10 mm, Plossl 20 mm i 32 mm. Od początku zamierzałem wykorzystać jedynie Ortho 10 mm i Plossl 20 mm do pooglądania Księżyca w wolnych chwilach. Tak czy siak okularów nigdy za wiele.

Przy dokręcaniu nóg statywu jedna z plastikowych obręczy leciutko pękła, na szczęście naprawdę minimalnie, około 1-2 mm. Po powrocie do domu skleiłem pęknięcie dokładnie super glue. Mam wrażenie, że ten statyw robi mi na złość od samego początku 🙂

Całość prezentowała się tak jak na zdjęciu. Niestety zdjęcie słabej jakości, zrobione telefonem. Pomimo to, można zauważyć jak wszystko zamarzło przyglądając się nogom statywu.

Zestaw Wenus i Jowisz 11.03.2017

Zestaw Mak 127 + EQ3-2

Wnioski

Przede wszystkim, muszę zrobić nowy odrośnik, stary został całkowicie zgnieciony. Użyję czegoś mocniejszego, może jakiegoś lekkiego PCV? Przydałaby się też torba do transportu teleskopu i skrzynka na montaż, która po rozpakowaniu służyłaby jako stolik.

Pomimo świadomości, że powiększenie 150x dla tego teleskopu jest już maksymalnym powiększeniem, postanawiam spróbować, jak to wyjdzie w praktyce. Ubolewam nad tym, że nie miałem teraz odpowiedniego okularu, aby przetestować większe zbliżenie przy tak dobrym seeingu. Obowiązkowo potrzebny mi napęd, żeby nie musieć kręcić pokrętłem. Obraz lata i nie można skupić wzroku na obserwowanym obiekcie, szczególnie przy tak dużych powiększeniach.

I na koniec najważniejsze, następnym razem zabieram termos z gorącą herbatą 😉